177. Zmiany i rekordy…

13.11.2017 r.
Żeby o czymś mówić z przekonaniem, muszę coś wiedzieć. Żeby coś wiedzieć, muszę to zrozumieć. Żeby to zrozumieć, muszę to „zobaczyć”. Jestem humanistą z natury. Nie widzę świata, jak Neo z Matriksa. Muszę sobie rozrysować w głowie, wyobrazić. Wtedy rozumiem i wtedy wiem. Wtedy też mogę z przekonaniem rozmawiać, bo wiem, o co chodzi. Z tych powodów nie piszę tu, jakie ćwiczenia należy wykonywać, jak działają na poszczególne partie. Nie znam się na tym. Nie piszę o odżywkach, jak działają, jak je brać. Nie piszę o dietach, nie mam w głowie tabelki z kaloriami. Nie piszę nawet, że trzeba ćwiczyć, że to jest najlepsze na świecie. Przeciwnie. Uważam, że nie każdy musi ćwiczyć. Za to wiem, skąd u mnie więcej energii, skąd moje lepsze samopoczucie, skąd większa siła, lepsze myślenie, mniejsza podatność na stres. Wiem, bo to rozumiem i się stosuję do swej wiedzy. Ponieważ jestem altruistą, lubię dzielić się czymś, co mi pomogło, co mi pomaga. Natomiast nikogo nie nawracam, nie zmuszam. Póki co jesteśmy w miarę wolni i możemy niektóre rzeczy robić tak, jak uważamy. Ja robię tak, jak uważam, bo na mnie to działa. Po prostu.

- 3 x kaptury hantlami – 12, 10, 8 x 42 kg.
- 4 x wyciskanie sztangi skos – 12, 10, 8, 6 x 70 kg.
- 4 x rozpiętka na atlasie – 12, 10, 8, 6 x 35 kg.
- 3 x przenoszenie hantla w poprzek ławeczki – 12, 12, 10 x 33 kg.
- 3 x pompki na hantlach – 30, 31, 27 = 88
20171113_123341

14.11.2017 r.
Tylko krowa nie zmienia zdania :) Mówiłem, że trochę się u mnie pozmieniało. Ryba ze skórą z parowara, jajecznica ze szczypiorkiem smażona na oleju kokosowym, chleb razowy posmarowany awokado i surówka z kiszonej kapusty. Komórki odżywione. Mogą rosnąć i dźwigać. Dziś był bajseps i trajseps, a jutro przerwa. Jutro wyjazd na „Żyję świadomie” do Poznania po kolejną dawkę wiedzy. Jeszcze chyba są miejsca.

- 3 x wymachy hantlami do połowy siedząc z oparciem – 12, 10, 8 x 20 kg.
- 4 x wymachy sztangą na modlitewniku – 12, 10, 8, 6 x 40 kg.
- 4 x ściąganie sznura w dół w lekkim opadzie – 12, 10, 8, 6 x 30 kg.
- 4 x wyciskanie francuskie sztangi leżąc + wyciskanie nad brzuchem – 12, 10, 8, 6 x 34,5 kg.
- 2 x wymachy sztangą stojąc w oparciu – 12, 8 x 40 kg.
- 2 x przedramiona sztangą nachwytem – 20, 20 x 39 kg.
IMG_20171114_171132

17.11.2017 r.
Dawno nie wstawałem przed 5 na trening. Ostatnio chyba jakoś latem. Było ciepło, jasno i przyjemniej niż teraz o tej godzinie. Bałem się tego, lecz obyło się zgrzytów. Nie wstawałem, bo musiałem (spokojnie zrobiłbym trening po południu), wstawałem, bo chciałem. Dzięki temu mam dłuższy dzień i nie muszę się zastanawiać, czy się wyrobię. Oczywiście z rana trudniej się rozgrzać, siła trochę mniejsza, bo mięśnie zaspane i zdziwione. Dla nich to jednak dobrze. Łatwo się przyzwyczajają, a jak się przyzwyczają, nie rosną. Dobrze czasami je zszokować i dać do zrozumienia, ze nie znają dnia, ani godziny :)
Wczorajszy trening przełożony był na dziś rano ze względów rodzinnych. Po prostu jest wiele rzeczy ważniejszych niż trening.
- 4 x ściąganie górnego wyciągu przed brodę – 12, 10, 8, 6 x 50 kg.
- 3 x podciąganie sztangi do brzucha w opadzie nachwyt/podchwyt – 12, 10, 8 x 47 kg.
- 4 x podciągnie hantla do boku w opadzie – 12, 10, 8, 6 x 32 kg.
- 4 x ściąganie górnego wyciągu za kark – 12, 10, 8, 6 x 60 kg.
- 4 x przyciąganie górnego wyciągu do klatki leżąc – 12, 10, 8, 6 x 50
20171117_060136

19.11.2017 r.
Jeszcze w nocy było zawalone gardło i przypchane zatoki, a teraz już po treningu. :) I to nie dlatego, ze jestem hardkorem (tzn. jestem, mieszkam w Polsce, ale nie o to chodzi), który wyżej stawia przerzucanie żelastwa niż zdrowie, ale dlatego, że po infekcji nie ma już śladu. Wiedza się przydaje :) A do tego pękło kilka osobistych rekordów na treningu. Tydzień zamknięty rzutem na taśmę, sumienie czyste… Można z podniesionym czołem zerkać w stronę nowego tygodnia.
- 3 x wspięcia na palce ze sztangą na karku – 20, 20, 20 x 80 kg.
- 4 x przysiady ze sztangą na karku – 12, 10, 8, 6 x 70 kg.
- 4 x wyciskanie żołnierskie – 12, 01, 8, 6 x 50 kg.
- 4 x podciąganie sztangi do brody stojąc – 12, 10, 8, 6 x 42 kg.
- 2 x wymachy hantlami na boki stojąc – 12, 10 x 12 kg.
20171119_134525

176. Żadnych przestojów…

Właśnie z żoną sobie uzmysłowiliśmy, że w aktualnym planie nie opuściliśmy żadnego treningu. Każdy tydzień był zamknięty… :)

01.11.2017 r.
Zimno, zimno. Na szczęście ręce jeszcze nie przymarzają do sztangi, szronu na krążkach nie ma, po tyłku nie wieje… Przynajmniej się nie spocę i nie stracę masy :)
Po ostatnim poście koleżanka spytała mnie, czy ja na serio z tym chlorofilem… Że dodaje energii, że się lepiej po nim czuję… Tak, ja z tym na serio. I w sumie tyle w temacie. Za mało tu miejsca na szczegółowy wykład, poza tym, moja wiedza na ten temat nie jest bardzo fachowa. Jest sporo miejsc, gdzie można się o tym dowiedzieć. Pytanie, czy się chce wiedzieć :)
Treningi idą dobrze. Ich prostota pozwala je zrealizować na każdej siłowni, więc nie przejmuję się, gdzie akurat jestem. Jeśli jest pakiernia i mam czas, to trening da się zrobić. Acha, chlorofil przeciwdziała zakwasom. Dotlenia komórki, dzięki czemu mniej pracują beztlenowo. Ot, taka ciekawostka na koniec.
- 3 x kaptury sztangą z przodu – 12, 10, 8 x 70 kg.
- 4 x wyciskanie sztangi skos – 12, 10, 8, 5 x 65 kg.
- 4 x rozpiętka hantlami skos – 12, 10, 8, 6 x 22 kg.
- 3 x przenoszenie hantla w poprzek ławeczki – 12, 12, 10 x 29,5 kg.
- 3 x pompki na hantlach – 20, 22, 25 = 67
20171101_190022
20171101_182352

02.11.2017 r.
Dziś biceps i triceps. Po prostu. Mało brakowało, a treningu by nie było. Jednak po 30 h w pracy udało mi się jeszcze znaleźć siły, by się zmęczyć. To i łapki dostały trochę po pi…e, tzn. dostały wycisk :) Biorąc pod uwagę niższą masę własną, wyniki są bardzo zadowalające. Zostały mi jeszcze 3 dni i 2 treningi do zrobienia. Nie powinno być źle. Jednak teraz trzeba spadać odpocząć.
- 3 x wymachy hantlami do połowy siedząc z oparciem – 12, 10, 8 x 16 kg.
- 4 x wymachy sztangą na modlitewniku – 12, 10, 8, 6 x 40 kg.
- 4 x ściąganie sznura w dół w lekkim opadzie – 12, 10, 8, 6 x 30 kg.
- 4 x wyciskanie francuskie sztangi leżąc – 12, 10, 8, 6 x 34 kg.
- 2 x przedramiona sztangą nachwytem – 20, 20 x 37 kg.
- 2 x wymachy sztangą stojąc w oparciu – 12, 8 x 37 kg.
IMG_20171102_174837
IMG_20171102_171507

04.11.2017 r.
Krótko, bo już późno, a trening skończyłem niedawno. Nie było łatwo go zorganizować dziś, ale się udało. Rzutem na taśmę, ale się udało. Jeszcze mam szansę zamknąć tydzień.
Uwielbiam robić plecy. Po prostu uwielbiam.
- 4 x ściąganie górnego wyciągu przed brodę – 12, 10, 8, 6 x 50 kg.
- 3 x podciąganie sztangi do brzucha w opadzie nachwyt/podchwyt – 12, 10, 8 x 49 kg.
- 4 x podciągnie hantla do boku w opadzie – 12, 10, 8, 6 x 27 kg.
- 4 x ściąganie górnego wyciągu za kark – 12, 10, 8, 6 x 50 kg.
- 4 x przyciąganie górnego wyciągu do klatki leżąc – 12, 10, 8, 6 x 45
20171104_204947
20171104_202528

06.11.2017 r .
1. Ubijanie worka w przerwach między seriami to zaje…, tzn. fajny sposób na rozgrzanie się. Dobrze, że dostałem go kiedyś na urodziny od przyjaciół :)
2.Dobrze też, że Sebastian Dębczak sprzedał mi kiedyś po przyjacielsku, w korzystnej cenie sporo sprzętu :) Jest czym ćwiczyć.
3. Mimo wagi niższej o 7-8 kg., mimo chłodu, mimo braku przedtreningówki, mimo 30 h. w pracy siła jak przy wadze wyższej właśnie o te 7-8 kg. A w niektórych aspektach nawet większa. Czego chcieć więcej? Mówiłem, że będzie dobrze.
- 3 x wspięcia na palce ze sztangą na karku – 20, 20, 20 x 59 kg.
- 4 x przysiady ze sztangą na karku – 12, 10, 8, 6 x 61 kg.
- 4 x wyciskanie żołnierskie – 12, 01, 8, 6 x 44 kg.
- 4 x podciąganie sztangi do brody stojąc – 12, 10, 8, 6 x 42 kg.
- 2 x wymachy hantlami na boki stojąc – 12, 10 x 10,5 kg.
20171106_180855
20171106_172319

07.11.2017 r.
Znowu to uwielbiam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak bardzo mnie to bawiło. Zawsze lubiłem siłownię, ale bardziej to, co daje. Większą siłę, lepszy wygląd… Lecz teraz po prostu bawię się ćwiczeniami. I właśnie w takich spartańskich warunkach. Chłodno na początku, potem gorąco. Nikt nie marudzi, nikt się nie pcha do sprzętu, nikt nie śmierdzi potem, muzyka leci taka, jak ja chcę i tak głośno, jak ja chcę…
Przy okazji, wiem, że nie sprzęt ćwiczy, ale ktoś, kto wymyślił takie blokowanie krążków miał chyba więcej czasu na treningi albo jakieś kombinerki. Masakra.
- 3 x kaptury sztangą z przodu – 12, 10, 8 x 80 kg.
- 4 x wyciskanie sztangi skos – 12, 10, 8, 5 x 72 kg.
- 4 x rozpiętka hantlami skos – 12, 10, 8, 6 x 22 kg.
- 3 x przenoszenie hantla w poprzek ławeczki – 12, 12, 10 x 32 kg.
- 3 x pompki na hantlach – 30, 30, 25 = 85
20171107_192816
20171107_190933

08.11.2017 r.
Trzeba gonić tydzień. Dopiero w pn. zamknąłem ubiegły. Dobrze, ze jest energia, to nadganianie przychodzi łatwo. Dziś środa, a połowa planu za mną. W dodatku trening zrobiony do południa. Aż dziwnie ćwiczyć przy świetle dziennym :) Tak, wiem, że jeszcze 4 dni do końca tygodnia, a ja mam jeszcze 2 treningi tylko do zrobienia, ale wiem też, ze pt. odpada, niedziela raczej też. Pozostaje więc jutro i sobota. Jakoś dam radę.
- 3 x wymachy hantlami do połowy siedząc z oparciem – 12, 10, 8 x 19,5 kg.
- 4 x wymachy sztangą na modlitewniku – 12, 10, 8, 6 x 40 kg.
- 4 x ściąganie sznura w dół w lekkim opadzie – 12, 10, 8, 6 x 30 kg.
- 4 x wyciskanie francuskie sztangi leżąc + wyciskanie nad brzuchem – 12, 10, 8, 6 x 34 kg.
- 2 x wymachy sztangą stojąc w oparciu – 12, 8 x 40 kg.
- 2 x przedramiona sztangą nachwytem – 20, 20 x 39 kg.
20171108_140943
20171108_140901

10.11.2017 r.
Dziś ważny w życiu dzień. Mały sukces. Małe święto. A jak najlepiej uczcić sukces? Zaliczyć wieczorny trening :) Wolałbym wprawdzie opier…. flaszkę (oczywiście zdrowej, źródlanej wody z dodatkiem soku z cytryny i imbiru, a nie pełnej szkodliwego i nieludzko niesmacznego alkoholu), ale czeka mnie nocny wyjazd, więc to odpada. Dziś treningu miało nie być, miał być wczoraj. Wczoraj nie było, gdyż zabrakło czasu, a skoro dziś jest energia, to po co ją marnować? Lepiej spożytkować. Plecy zrobione, tydzień prawie wykonany.
- 4 x ściąganie górnego wyciągu przed brodę – 12, 10, 8, 6 x 60 kg.
- 3 x podciąganie sztangi do brzucha w opadzie nachwyt/podchwyt – 12, 10, 8 x 47 kg.
- 4 x podciągnie hantla do boku w opadzie – 12, 10, 8, 6 x 27 kg.
- 4 x ściąganie górnego wyciągu za kark – 12, 10, 8, 6 x 60 kg.
- 4 x przyciąganie górnego wyciągu do klatki leżąc – 12, 10, 8, 6 x 50
20171110_192613
20171110_190203

11.11.2017 r.
Brat mnie wczoraj spytał o moją pierwszą motywację, gdy stwierdziłem, że trzeba poćwiczyć… To proste. Miałem 30 lat, ważyłem ok. 60 kg. i łapała mnie zadyszka wchodząc na 4 piętro. Beznadzieja :) Zaczęliśmy z żoną wspominać te czasy. 2 na szybko kupione hantle, jedna sztanga i drążek rozporowy między drzwiami. 3 znane ćwiczenia, pufy zamiast ławeczki… W więzieniu mają więcej możliwości :) Ale była determinacja, chęć i brak wstydu, że jestem słaby. Teraz jest więcej sprzętu, więcej wiedzy, ale reszta się nie zmieniła. Nadal mi się chce, nadal mam motywację, nadal się nie wstydzę swych słabości… nie porównuję swych wyników z innymi. Porównuję tylko z dawnym sobą. Ale z dawnym mną nawet gimbazalista by wygrał, więc nadal nie wiem, na jakim poziomie stoję. Ważne, ze ja się czuję dobrze z postępami, ważne, że ja je widzę i ważne, że mi one się podobają. Ważne, ze nadal ćwiczę dla swych oczekiwań, a nie dla oczekiwań innych.
- 3 x wspięcia na palce ze sztangą na karku – 20, 20, 20 x 70 kg.
- 4 x przysiady ze sztangą na karku – 12, 10, 8, 6 x 60 kg.
- 4 x wyciskanie żołnierskie – 12, 01, 8, 6 x 50 kg.
- 4 x podciąganie sztangi do brody stojąc – 12, 10, 8, 6 x 40 kg.
- 2 x wymachy hantlami na boki stojąc – 12, 10 x 11 kg.
20171111_174650

175. Takoż minął październik

Nie da się nadrobić minionego czasu, ale tak wyglądał październik. Testowanie planu. Sprawdzanie, czy jest dopięty, czy ćwiczenia sobie nie przeszkadzają, czy sprzęt to udźwignie… Wszystko bez pośpiechu, bez spinania się. Czasu jest dużo. Powrót do klasyki, do korzeni to czasami najlepsze, co można zrobić. Oczyszczenie głowy z niektórych celów, uspokojenie myśli też się przydaje. Ja tak zrobiłem.

17.10.2017 r.
Dziś wtorek, a ja mam już 2 treningi za sobą. Lubię tak. Plan jeszcze nie jest ukończony, prapremiery pokazują, co trzeba poprawić, ale myślę, że przyszły tydzień będzie już ok. Powrót do korzeni pozwala się odprężyć, odnaleźć drogę, wyciszyć. Dzięki temu można spokojnie pracować i myśleć, co będzie później. Na razie mozolny powrót do formy. Ale mi się nie spieszy

- 3 x kaptury hantlami – 12, 10, 10 x 32 kg.
- 4 x wyciskanie sztangi płasko – 12, 10, 8, 3 x 70 kg.
- 4 x rozpiętka atlas – 12, 10, 8, 6 x 30
- 4 x ściąganie górnego wyciągu przed brodę – 12, 10, 8, 6 x 50 kg.
- 3 x podciąganie sztangi do brzucha w opadzie – 12, 10, 8 x 39 kg.
20171016_182553

- 3 x wymachy hantlami do połowy siedząc z oparciem – 12, 10, 8 x 17 kg.
- 4 x wymachy sztangą stojąc – 12, 10, 8, 6 x 35 kg.
- 4 x ściąganie sznura w dół w lekkim opadzie – 12, 10, 8, 6 x 30 kg.
- 4 x wyciskanie francuskie sztangi leżąc – 12, 10, 8, 6 x 32 kg.
- 2 x przedramiona sztangą nachwytem – 20, 20 x 22 kg.

20.10.2017 r.
Niektórzy latami robią to samo oczekując nowych efektów i się dziwią, czemu nic się nie zmienia… A trzeba być głupcem, by czekać na coś nowego robiąc wciąż to samo. To się tyczy i ćwiczeń i innych sfer życia. Niby proste, a jednak czasami za trudne: jeśli coś nie daje efektów przez lata i narzekasz, że tych efektów nie ma, to raczej czas coś zmienić. Chyba że bardziej wstydzisz się przyznać do błędu niż chcesz zmienić swe życie. Wówczas nic nie zmieniaj i narzekaj na swój los. I miej pretensje do siebie.
- 4 x ściąganie górnego wyciągu przed brodę – 12, 10, 8, 6 x 50 kg.
- 3 x podciąganie sztangi do brzucha w opadzie nachwyt/podchwyt – 12, 10, 8 x 49 kg.
- 4 x podciągnie hantla do boku w opadzie – 12, 10, 8, 6 x 21 kg.
- 4 x ściąganie górnego wyciągu za kark – 12, 10, 8, 6 x 50 kg.
20171020_143802

22.10.2017 r.
Zimno się robi, słońca brakuje, strych nie ma się czym ogrzać. Są na to sposoby. Bluza na plecy i jazda. Ważne, że na łeb nie pada.
Zdrowsze odżywianie, zdrowszy tryb życia nie sprzyja utrzymaniu masy za to sprzyja lepszemu samopoczuciu, lepszej energii…

- 3 x wspięcia na palce ze sztangą na karku – 20, 20, 20 x 49 kg.
- 4 x przysiady ze sztangą na karku – 12, 10, 8,, 6 x 59 kg.
- 4 x wyciskanie żołnierskie – 12, 01, 8, 6 x 40,5 kg.
- 4 x podciąganie sztangi do brody stojąc – 12, 10, 8, 6 x 35 kg.
- 2 x wymachy hantlami na boki stojąc – 12, 10 x 10 kg.
20171022_114834

24.10.2017 r.
Jest nowa dostawa zielonego paliwa, więc można ruszyć do przodu :) Zupełnie inne samopoczucie. Choć trening cieszy i bez tego. Mimo chłodu. Jednak wiem, że ostrożność plus „naturalne ochraniacze” pozwolą mi ćwiczyć w takich, a nawet w gorszych warunkach. :) Dziś wreszcie był trening wg dopracowanego już planu. Bez zastanawiania się, sprawdzania. Konkretnie, szybko, męcząco, efektywnie. I takie będą też pozostałe.
20171024_125233
- 3 x kaptury hantlami – 12, 10, 8 x 36 kg.
- 4 x wyciskanie sztangi skos – 12, 10, 8, 6 x 64 kg.
- 4 x rozpiętka atlas – 12, 10, 8, 6 x 35 kg.
- 3 x przenoszenie hantla w poprzek ławeczki – 12, 12, 10 x 27 kg.
- 3 x pompki na hantlach – 15, 20, 21 = 56
20171024_132620

27.10.2017 r.
Wczorajszy trening był już późno, ale był. Na wagę nie wchodzę ważniejsze, że siła powoli wraca, a jeszcze ważniejsze, że każdy trening jest wyczekiwany. Pogoda jeszcze nie straszy, więc po kilki seriach bluza idzie na bok. Trzeba tylko będzie pomyśleć nad czymś na zimę. W tym roku nie chciałbym wszystkiego ładować do domu
- 3 x wymachy hantlami do połowy siedząc z oparciem – 12, 10, 8 x 16 kg.
- 4 x wymachy sztangą na modlitewniku – 12, 10, 8, 6 x 35 kg.
- 4 x ściąganie sznura w dół w lekkim opadzie – 12, 10, 8, 6 x 30 kg.
- 4 x wyciskanie francuskie sztangi leżąc – 12, 10, 8, 6 x 30 kg.
- 2 x przedramiona sztangą nachwytem – 20, 20 x 27 kg.
20171026_185240

Niestety siłownia to nie studio fotograficzne. Mała lampka, żeby tylko widzieć, gdzie są ciężary, do tego dioda w telefonie… Właśnie, pakiernia to nie studio.
Kilka dni powrotu do picia chlorofilu, do oczyszczania się i już znów czuć efekty. Więcej mocy, więcej energii. Do tego masa wit. C i zakwasów mniej. Na mnie działa. Męczy mnie jednak pytanie, czy będę miał dość siły, by wstać jutro z rana na trening… :)
20171027_190934
- 4 x ściąganie górnego wyciągu przed brodę – 12, 10, 8, 6 x 50 kg.
- 3 x podciąganie sztangi do brzucha w opadzie nachwyt/podchwyt – 12, 10, 8 x 49 kg.
- 4 x podciągnie hantla do boku w opadzie – 12, 10, 8, 6 x 27 kg.
- 4 x ściąganie górnego wyciągu za kark – 12, 10, 8, 6 x 50 kg.

28.10.2017 r.
Niby zimno, zimno, ale po kilku mocnych seriach człowiek się rozgrzewa. Byle na głowę nie padało i po plecach nie wiało. Poza tym, można się śmiać lub nie, ale chlorofil dodaje mocy, dodaje energii. I to nie jest żadna magia. Oczyszczone komórki są lepiej dotlenione, więc mają więcej siły. Bez przedtreningówek. Przy okazji, woda w szklanej butelce jest zdrowsza niż w plastikowej. Zwykła, przefiltrowana kranówa wlana do szkła na 3 h. jest bardziej pożyteczna niż sklepowe mineralki. Wiem, szkło waży, a idąc na siłownię każdy gram się liczy. Przecież nie po to dźwigamy żelastwo na pakierni, by dodatkowo szkło nosić. Jednak, jeśli już upieracie się przy plastiku, to po opróżnieniu butelki wyrzućcie ją. Korzystanie z niej po raz kolejny to niepotrzebne ryzyko. Butelki PET są jednorazowe (na dnie mają cyfrę 1 w trójkącie). Nie chcę nawracać. :) Każdy ma swoje priorytety. Ja zawsze mam w szkle. Zarówno wodę, jak chlorofil i czuję się o wiele lepiej.
PS. Dziś były tylko nogi i barki.
- 3 x wspięcia na palce ze sztangą na karku – 20, 20, 20 x 50 kg.
- 4 x przysiady ze sztangą na karku – 12, 10, 8,, 6 x 50 kg.
- 4 x wyciskanie żołnierskie – 12, 01, 8, 6 x 45 kg.
- 4 x podciąganie sztangi do brody stojąc – 12, 10, 8, 6 x 40 kg.
- 2 x wymachy hantlami na boki stojąc – 12, 10 x 7 kg.
20171028_175205

174. Zielone paliwo

Zmiana tryby życia, zmiana nawyków żywieniowych, zdobywanie dalszej wiedzy tak mnie pochłonęła, ze prawie zapomniałem o tym miejscu. Prawie, bo wiedziałem, że jest, ale czasu do uzupełniania brakowało. Działo się dużo przez ten czas. Ważne, że jest git, że chyba nigdy nie było lepiej. Efekty zielonego paliwa Chlorofil przerosły me oczekiwania.

07.10.2017 r.
Dość tego. To koniec. Tak nie może dłużej być. Czas przyznać się do błędu i zmienić to i owo. Niekażdy „dobry pomysł” jest dobry. Trzeba uderzyć się w pierś i powiedzieć sobie, że nie miało się racji. Trening drążkowy jesienią to nie jest dobry pomysł. Kapryśna pogoda, natłok pracy, obowiązki domowe… Nie da się tego pogodzić, a forma spada. Wku.w narósł na tyle, że musiałem pójść poprzerzucać żelastwo. Bez planu, krótko, spontanicznie. To było „to”. Drążki poczekają do wiosny, a ja wracam na ławeczkę i atlas. Poprzytulać hantle i pogadać ze sztangami. I nie od jutra, bo jutro nadchodzi zawsze. Od dziś.
20171007_180801

08.10.2017 r.
Tak, wiem, mecz dziś, który ważnością swą przebija nawet informację o kolorze broszki pani premier, ale dziś byłem też na siłowni. Nadal bez planu i znów krótko, lecz musiałem zdążyć na mecz. Ok, chciałem. Byłem ciekaw, jak nasi dostaną łupnia, a tu zaskoczenie. Prowadzą. Bez sensu. A mi znowu chce się żyć, znowu czuję moc i chęć. Bardzo tego potrzebowałem.
20171008_175135

11.10.2017 r.
Tego potrzebowałem! Co się nie udało wczoraj (wyjątkowo osłabiło mnie wczorajsze oddanie krwi), udało się dziś. Powrót do klasyki, do żelastwa, do prostoty i chłodu sztangi. Czas znowu nabrać formy, a drążki poczekają do wiosny i lata.
20171011_182723

13.10.2017 r.
Co można zrobić w tak piękny dzień po przyjściu z pracy? Np. umyć okna, których stan spędzał sen z powiek żony :) A następnie pójść na trening. Żona będzie zadowolona i ja jestem zadowolony. Będzie dobrze. Forma wróci. Plan w głowie już jest. Na razie go testuję. Na razie jest dobrze. Jest bardzo dobrze.
17554388_1888068524741355_1567018155442669397_n

15.10.2017 r.
Plan się klaruje coraz bardziej. Zadowolenie rośnie. Nie zwracam uwagi na razie na wyniki, nie zapisuję ich na razie. Na razie to forma przeprosin sztangi za zaniedbanie :) W skrócie: plan bezie na 4 dni, ćwiczenia proste, klasyczne, bez udziwnień. Żeby zmęczyć mięśnie i stymulować ich wzrost. I oczywiście bez dodatków. Bez bcaa, kreatyny itd. Tylko żelastwo i zielone paliwo :)
20171015_173803

173. Zmiany na lepsze…

Jak bardzo praca może pomieszać plany treningowe… Co w takiej sytuacji? Oczywiście zmienić pracę. Kolejny tydzień popsuty. Przez pracę. Zdrowie dopisuje, chęci są, ale czasu nie ma. A jak już jest, to nie ma sił przez pracę właśnie. Zły jestem. Może jutro uda mi się poćwiczyć. Tak, mógłbym sobie darować te drążki już i pójść na siłownię. Nie chcę jednak mieszać. Chcę dokończyć ten trening, jakikolwiek już będzie. Chcę zebrać jak najwięcej doświadczenia na przyszłość. Poza tym, czuję się coraz lepiej. Oczyszczanie chlorofilem Zielona krew , zmiana niektórych nawyków żywieniowych, baczniejsze patrzenie na to, co jem… Na pewno ma to wpływ na moją wagę, lecz na razie ciężko dokładnie określić, jak duży. Plan drążkowy nie jest masujący, raczej wyczerpujący. Trochę masy spadło, kilka cm. ubyło (głównie z brzucha), ale dobrze mi z tym. Czuję się zdrowiej, lepiej. Waga i tak podejdzie, gdy zimą wrócę na siłownię. Mimo, ze wrócę bez chemii i bez trucia.

24.09.2017 r.
Gdybyście mieli do wyboru: zdrowie albo wymarzoną wagę, to ile kg. byście ważyli?
Dziś trening zrobiony. Tydzień zaliczony. Trening trochę oszukany, skrócony, ale miałem ważne prywatne powody. Najważniejszy to dzisiejszy bieg żony w Witkowie jestem z niej dumny. Po długiej przerwie przebiegła 10 km. Choć jakiś czas temu nie wierzyła, że przez kolana jej się uda
A ja nadal słaby po tak długiej przerwie. Zmiany w mym życiu też mają na to wpływ, ale to tylko zmiany na lepsze
PS. Dobrze, że córka ma domek na podwórku. Miałem się gdzie schować przed deszczem, zamiast kończyć trening
Gdybyście mieli do wyboru: zdrowie albo wymarzoną wagę, to ile kg. byście ważyli?
- 4 x super-seria: podciąganie się na drążku szeroko za kark (10, 10 = 20) + pompki na drążku (7, 10 = 17)
- 3 x super-seria: podciąganie się na drążku podchwytem na szerokość ramion (10, 10 = 20) + wskakiwanie na drabinkę z trzymaniem (12, 18 = 30)
- 4 x super-seria: podciąganie się na drążku nachwytem na szerokość ramion (6, 7 = 13) + „wyciąganie się” z wykorzystaniem taśm trx (7, 10 = 17)
- 3 x super-seria: podciąganie się na drążku wzdłuż drążka (8, 8 = 16) + pompki na triceps z wykorzystaniem taśm trx (10, 15 = 25)

Zielona Krew – wywiad z twórcą

172. Chcieć niezawsze znaczy móc…

Dobre zmiany trzeba wprowadzać od razu. Póki ma się pewność, ze są dobre. Nie ma co zwlekać. Im dłużej się czeka ze zmianami, tym mniejszą ma się później motywację, tym mniej się pamięta, dlaczego te zmiany miały być wprowadzone. Ja jestem w trakcie takich zmian. Dla wielu znajomych, niezrozumiałych. Dla niektórych, śmiesznych. Dla mnie, niezbędnych, przyszłościowych, potrzebnych, ciekawych. Gdy zaczynałem ćwiczyć, też wiele osób się śmiało, dziwiło. Że, po co mi to, że nie dam rady, że nie warto. Było warto, udało się i było mi po to, by się lepiej czuć. Wierzę, wiem, że tym razem też tak będzie. Nie chcę narzekać, chcę działać. Zdobyłem wiedzę, jak osiągnąć to, co chcę i tę wiedzę wykorzystuję. Po prostu. I to nie jest tak, że chcieć znaczy móc. Bo czasami najtrudniej jest chcieć.
Moje nowe paliwo :)
20170921_205232

https://myduolife.com/link/aea61a912b8b759a

18.09.2017 r.
Nareszcie. 20 dni przerwy… W sumie niepotrzebnie, bo kontuzja nie była od ćwiczeń. Z drugiej strony i tak nie miałem czasu w minionym tygodniu. Trochę to dziś czułem. Ciężkie kilka ostatnich nocy, długa przerwa… To nie wróży dobrego treningu. Było ciężko, lecz się udało. I znów po treningu poczułem to, co w tym najlepsze. Brakowało mi tego.
- 3 x super-seria: pompki na poręczach (15, 15, 17 = 47) + spięcia ramion na poręczach (10, 12, 12 = 34)
- 4 x super-seria: pompki odwrotne na poręczach (15, 15, 10, 12 = 52) + rozpiętka z wykorzystaniem taśm trx (10, 12, 15, 15 = 52)
- 3 x super-seria: pompki stojąc na rękach w oparciu o drabinkę (7, 7, 7 = 21) + pompki francuskie z nogami na drabince (12, 15, 12 = 39)
- 4 x super-seria: pompki z nogami na drabince (15, 20, 15, 16 = 66) + wiszenie na drążku (63 s., 48 s., 38 s., 35 s. = 3 min. 04 s.)

22.09.2017 r.
- 4 x super-seria: pompki francuskie na poręczach (10, 12, 14, 15 = 51) + wyprosty grzbietu na poręczach przodem (10, 11, 10, 11 = 42)
- 3 x super-seria: podciąganie kolan do brzucha wisząc na drążku (15, 15, 16 = 46) + wyrzuty nóg nad poręcze (10, 8, 10 = 28)
- 3 x podciąganie się na poręczach do góry nogami (10, 10, 10 = 30) + skłony tułowia na skos z nogami na drabince (10, 10, 10 = 30)
- 4 x przyciągnie kolan do brzucha z wykorzystaniem taśm trx (10, 12, 14, 16 = 52) + wychylenie grzbietu na poręczach tyłem (8, 9, 10, 11 = 38)

171. Nauka, nauka…

Cóż, nie mogę ćwiczyć, to tracę czas na inne głupoty :) Niedługo wrócę do ćwiczeń, ale bardziej świadomie. Bez litości dla mięśni, ale z respektem dla organizmu :) Ślad po kontuzji to jednak nie po kontuzji. W każdym razie nie od treningu. Dlatego już planuję powrót. Utrudnia to teraz brak czasu (powrót do pracy okazuje się bardziej czasochłonny, niż przypuszczałem), jednak powrót jest nieunikniony. Do tego czasu chcę się pouczyć. Pouczyć tego, jak się nie truć lub, jak się odtruwać :) Oczywiście nadal to będzie blog o ćwiczenia, a nie o jedzeniu. Nie będę wegetarianinem, ani weganinem, ani nie będę nagle wsuwał tylko ryżu z kurczakiem. Nadal będę wpierdzielał kartofle, mięsko i pączki, a do tego uzupełniał to, czego organizm potrzebuje do sprawnego funkcjonowania. Naukę zaczynam tu:

https://myduolife.com/link/39f6b5662b8b759a

170. Zmiana w głowie, zmiana w ciele…

Przerwa taka, bo i treningów nie było. Ćwiczę z lekkimi ciężarami. Niektórzy je lekceważą, bo sami używają dużo większych. Ostatnio ćwiczę bez ciężarów, tylko drążek, tylko ciężar swego ciała. A mimo to ciężko czasami uchronić się przed kontuzją. W dodatku przed taką, o której nie ma się pojęcia, a dowiaduję się dopiero przypadkiem po jakimś czasie. Aż strach pomyśleć, co by było, gdybym ćwiczył bardziej intensywnie, gdybym chciał bić rekordy. Niestety na około tydzień jestem wyłączony z treningów. Może to i dobrze. Mam czas, by skoncentrować się na innych rzeczach, innych projektach. Równie ważnych lub ważniejszych.
Praktycznie od początku września zaszła u mnie pewna zmiana. W głowie i w ciele. W głowie taka, że zacząłem być bardziej świadom tego, co się dzieje z naszym organizmem, gdy zażywamy takie lub inne specyfiki, przez co podjąłem decyzję o odstawieniu wszelkich sztucznych wspomagaczy (gainery, białko, kreatyna, przedtreningówka, bcaa). W ciele taka, że zaopatrzyłem się w „specyfiki” czysto naturalne i zacząłem je stosować. Można powiedzieć, że minęło dopiero 10 dni, ale czuję różnicę. Nie we wszystkim, bo na razie skoncentrowałem się na jednej rzeczy, ale i tak jestem pod wrażeniem. Zwyczajnie wziąłem się za odtruwanie swego organizmu. Za wypłukiwanie z niego toksyn i tych wszystkich sztucznych rzeczy, które w siebie ładuję z codziennym jedzeniem. Przyznam, ze pierwsze dni nie były łatwe. Organizm reaguje osłabieniem, próbuje zmusić do zawrócenia z tej drogi. Nie wie, że bez tych świństw w środku może funkcjonować. Później jest już tylko lepiej. Mam więcej energii, lepiej śpię, łatwiej mi wstać rano (urlop już się skończył :( )… Nie mogę się doczekać, aż wrócę do treningów (dopiero w przyszłym tygodniu, jak dobrze pójdzie). I tego mi tak naprawdę potrzeba. Nie sztucznego powera, który mi powie, że mi się chce. Nie sztucznych kalorii, które mnie nadmuchają niszcząc przy okazji nerki lub wątrobę… Potrzebuję energii i siły, by po prostu chcieć iść na trening. Efekty, które mnie zadowolą, przyjdą same.
To nadal nie jest blog sponsorski, ale dobrymi rzeczami warto się dzielić. To jest właśnie to, czym zastąpiłem chemiczne, sztuczne wspomagacze.
Naturalny chlorofil
chlorofil1
29.08.2017 r.
- 3 x super-seria: pompki na poręczach (15, 20, 16 = 51) + spięcia ramion na poręczach (12, 15, 15 = 42)
- 4 x super-seria: pompki odwrotne na poręczach (13, 15, 13, 15 = 56) + rozpiętka z wykorzystaniem taśm trx (10, 12, 12, 11 = 45)
- 3 x super-seria: pompki stojąc na rękach w oparciu o drabinkę (6, 6, 5 = 17) + pompki francuskie z nogami na drabince (12, 15, 13 = 40)
- 4 x super-seria: pompki z nogami na drabince (15, 20, 30, 26 = 91) + wiszenie na drążku (49 s., 45 s., 40 s., 42 s. = 3 min. 06 s.)

169. Wyłączony z obiegu…

Ćwiczę z lekkimi ciężarami. Niektórzy je lekceważą, bo sami używają dużo większych. Ostatnio ćwiczę bez ciężarów, tylko drążek, tylko ciężar swego ciała. A mimo to ciężko czasami uchronić się przed kontuzją. W dodatku przed taką, o której nie ma się pojęcia, a dowiaduję się dopiero przypadkiem po jakimś czasie. Aż strach pomyśleć, co by było, gdybym ćwiczył bardziej intensywnie, gdybym chciał być rekordy. Niestety na około tydzień jestem wyłączony z treningów. Zresztą pogoda i tak nie pozwala realizować mego planu :) Następnym razem taki plan będzie na wiosnę lub lato. Na razie jednak nic nie zmieniam, zbieram doświadczenie. Może to i dobrze, że nie mogę ćwiczyć. Mam czas, by skoncentrować się na innych rzeczach, innych projektach. Równie ważnych lub ważniejszych. Na pewno ważniejszych :) treningi nie są najważniejsze. Swoją drogą, przez te 4 ponad lata ćwiczeń i tak miałem mało kontuzji. To chyba jest druga, która mnie wyłączyła z treningów. A właściwie pierwsza. Poprzednia zmusiła tylko do odstawienia kilku ćwiczeń. Niestety znam kilka osób, które bez wielu tabletek się nie obywają, a często są młodsi ode mnie. Powód? Zbyt intensywne treningi, nieodpowiednia suplementacja… Warto o tym wszystkim pamiętać, a przede wszystkim warto zwiększać swą wiedzę na ten temat.

01.09.2017 r.
Mój plan treningowy, oprócz niezaprzeczalnych zalet, ma pewną dokuczliwą wadę. Pogodę niestety jestem zależny od natury. Byłem tego świadom, więc nic nie zmieniam, jednak to utrudni realizację planu. Skoro trening odpada, trzeba zająć się czymś innym

03.09.2017 r.
Wczoraj usłyszałem, ze jestem śmieszny w tym, co tu pokazuję, że jestem i tak słaby, że niby tyle ćwiczę, a podciągnę się zaledwie 5 razy (tyle jest chyba na filmiku czasami). Postanowiłem pokazać, ze to nieprawda. Ale ten ktoś miał rację niestety. Nie dość, ze podciągnąłem się tylko 4 razy, to w dodatku musiałem nogami się odpychać od powietrza. Miałeś rację. Acha, cieszy mnie, że Cię śmieszę tym, co robię, bo lubię poprawiać humor. szczególnie ponurakom.

Poza tym…
Dziś nie ćwiczę. Tydzień nie zamknięty. Zdarza się. Wyszedłem tylko na chwilę na drążek się pobawić, by ten nie pomyślał, że zapomniałem o nim całkowicie. Poza tym odstawiam wszystko, nawet bcaa. Zdobyłem dostęp do fajnych, całkowicie naturalnych suplementów i chcę zobaczyć, jak się będę czuł z nimi. Bez chemii.

168. Idzie nowe.

W swojej karierze kulturystycznej… Taaa… Jak się czyta na głos, brzmi to jeszcze śmieszniej :) W każdym razie, w ciągu swych kilku lat ćwiczeń (w kwietniu minęły 4) brałem kilka suplementów. Nie bawiłem się w nic skomplikowanego, wypasionego. Szkoda mi było pieniędzy i nie traktowałem siłowni jako spełnienia marzeń, nie stawiałem jej na pierwszym miejscu. Na początek poszły w ruch gainery. Nie jest to blog sponsorowany, wiec marek nie będę podawał. Przy odpowiednim treningu dały efekty. W ciągu roku przytyłem 20 kg. Brałem je z przerwami, by organizm się za bardzo do nich nie przyzwyczaił. Używałem też kreatynę, trochę białka, przedtreningówkę i bcaa. Niby sporo tego, ale białka używałem naprawdę sporadycznie. W tym roku trochę więcej, ale nie miałem do niego odpowiedniego treningu, więc ciężko mi coś więcej powiedzieć. Przedtreningówki działają na mnie średnio. Znalazłem taką, co pobudza, ale już po kilku treningach jej działanie słabnie. Dlatego zrezygnowałem z niej. Nawet teraz, po powrocie z wakacji, nie wziąłem jej. Kreatyna – brałem kilka cykli. Efekty były jednak mniejsze niż można by się spodziewać. Może trochę nieumiejętnie ją brałem… BCAA – z mojej obserwacji działa najlepiej z tego wszystkiego. Rzeczywiście, szybciej mięśnie się regenerują, nie ma takich zakwasów… Na pewno najmniej mi szkoda pieniędzy na bcaa. Prawda jest jednak taka, że i bez tego wszystkiego da się ćwiczyć. Do gainerów nie wrócę. Czasami kusi większa masa, lecz każdy następny kg. kosztuje za dużo energii. Nie jest mi to potrzebne do szczęścia. Białko i kreatynę spróbuję użyć zimą. Chcę rozpisać sobie odpowiedni trening i zobaczyć, co to da. Może po długim nieużytku będą efekty :) A bcaa chyba będę używał regularnie. Oczywiście z przerwami, by oczyścić organizm ze wszystkiego.

01.08.2017 r.
Czas start. Nowy plan uważam za rozpoczęty. Dzień pierwszy. Piękne słońce, ciepło, idealnie… Upał? Tak, ale przynajmniej więcej tłuszczu się wytopi :) i nabiorę naturalnej opalenizny bez smażenia się na plaży. Sam trening jednak ciężki, męczący. Jednak o to chodzi. Trening nie jest od tego, by było łatwo. Trening ma dać efekty. W moim przypadku za kolejne 3 miesiące.
- 3 x super-seria: pompki na poręczach (15, 16, 17 = 48) + spięcia ramion na poręczach (10, 10, 11 = 31)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
- 4 x super-seria: pompki odwrotne na poręczach (10, 10, 12, 13 = 45) + rozpiętka z wykorzystaniem taśm trx (7, 8, 10, 12 = 37)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
- 3 x super-seria: pompki stojąc na rękach w oparciu o drabinkę (3, 4, 7 = 14) + pompki francuskie z nogami na drabince (10, 15, 16 = 41)
- 4 x super-seria: pompki z nogami na drabince (15, 20, 22, 24 = 81) + wiszenie na drążku (30 s., 40 s., 40 s., 40 s. = 2 min. 30 s.)

02.08.2017 r.
Dzień drugi. Śmiało mogę go nazwać dniem brzucha i grzbietu. Szczególnie ten drugi przez lata zaniedbywałem. Czas nadrobić straty. Brzuch i grzbiet są ważne, jeśli chcę byś sprawniejszy, dlatego przyda im się taki dzień. Jak zwykle rozpisałem sobie trudne ćwiczenia, skomplikowane, a potem jestem zdziwiony, ze padam. :) O to chodzi. Postępu nie zrobisz robiąc łatwe rzeczy, w dodatku ciągle te same.
- 4 x super-seria: pompki francuskie na poręczach (10, 13, 15, 16 = 54) + wyprosty grzbietu na poręczach przodem (5, 8, 10, 11 = 34)
- 3 x super-seria: podciąganie kolan do brzucha wisząc na drążku (10, 14, 12 = 36) + wyrzuty nóg nad poręcze (8, 7, 7 = 22)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
- 3 x podciąganie się na poręczach do góry nogami (8, 10, 10 = 28) + skłony tułowia na skos z nogami na drabince (6, 8, 6 = 20)
- 4 x przyciągnie kolan do brzucha z wykorzystaniem taśm trx (10, 12, 14, 16 = 52) + wychylenie grzbietu na poręczach tyłem (6, 8, 10, 11 = 35)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

03.08.2017 r.
Dzień trzeci. Trening na wyniszczenie. Takie miałem wrażenie przed połową treningu, a po ostatnim ćwiczeniu musiałem zbierać siły, by się podnieść z podłoża. .Coś mi się wydaje, że ten dzień nie będzie moim ulubionym. :) Ale jak ćwiczyć bez podciągania się na drążku? No jak? Nie da się. Za to na wagę nie ma, co patrzeć. Przy takich ćwiczeniach i takiej pogodzie tłuszcz się pięknie wytapia :) Na zbieranie kg. przyjdzie pora zimą.
- 4 x super-seria: podciąganie się na drążku szeroko za kark (10, 13, 12, 11 = 46) + pompki na drążku (10, 12, 13, 10 = 45)
- 3 x super-seria: podciąganie się na drążku podchwytem na szerokość ramion (11, 11, 10 = 32) + wskakiwanie na drabinkę z trzymaniem (6, 15, 17 = 38)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
- 4 x super-seria: podciąganie się na drążku nachwytem na szerokość ramion (7, 9, 10, 7 = 33) + „wyciąganie się” z wykorzystaniem taśm trx (8, 8, 8, 8 = 32)
OLYMPUS DIGITAL CAMERA
- 3 x super-seria: podciąganie się na drążku wzdłuż drążka (8, 8, 10 = 26) + pompki na triceps z wykorzystaniem taśm trx (8, 10, 11 = 29)

08.08.2017 r.
Długa przerwa. Dziś dopiero pierwszy trening. Ale tak miało być. Taki był plan. 3 dni treningowe w tygodniu plus ewentualnie jeden dzień dla zabawy na drążku. W ubiegłym tygodniu nie było. Najpierw trzeba trochę poćwiczyć, by potem się bawić :) Dlaczego tylko 3 dni? Jest jeszcze okres wakacyjny, dla mnie dopiero zaczyna się urlopowy… W tym czasie chcę więcej odpoczywać, przebywać z rodziną, znajomymi… Nie chcę się stresować, że nie wypełnię planu. Trzy dni i to wszystko. Za to męczące, intensywne, więc nie będzie taryfy ulgowej :)
- 3 x super-seria: pompki na poręczach (15, 20, 21 = 56) + spięcia ramion na poręczach (12, 15, 11 = 38)
- 4 x super-seria: pompki odwrotne na poręczach (12, 15, 12, 13 = 52) + rozpiętka z wykorzystaniem taśm trx (8, 10, 10, 11 = 39)
- 3 x super-seria: pompki stojąc na rękach w oparciu o drabinkę (4, 3, 6 = 13) + pompki francuskie z nogami na drabince (12, 15, 20 = 47)
- 4 x super-seria: pompki z nogami na drabince (15, 20, 25, 30 = 90) + wiszenie na drążku (43 s., 50 s., 53 s., 40 s. = 3 min. 06 s.)

09.08.2017 r.
Każdy cel osiąga się, robiąc mały krok za małym krokiem… Każdy z nich może się wydawać nieznaczącym, ale zsumowane dają to, co chciało się osiągnąć.
Tak właśnie ma wyglądać czwarty-dodatkowy dzień z planu treningowego. Zabawa. Sprawdzenie, co katowanie na drążku i na poręczach, daje w życiu. Np. pomaga wejść po schodach :) Czy warto się męczyć na treningach? Czy warto znosić ból? Czy warto zmuszać mięśnie do wysiłku? Warto…
PS. Schodzenie mi jeszcze nie wychodzi :)

10.08.2017 r.
Być może dla wielu to nic takiego. Jednak dla mnie to ogromny progres. Dzięki ćwiczeniom, dzięki planom, które sobie rozpisywałem, dzięki konsekwencji grzbiet i brzuch mi się wzmocniły w bardzo dużym stopniu. Jestem z siebie i z tego, co dotychczas osiągnąłem bardzo zadowolony, a to motywuje do dalszego treningu i pokazuje mi, ze idę dobrą drogą.

12.08.2017 r.
Już sobota, a tu dopiero drugi dzień treningowy zrobiony. Taki tydzień. Wczoraj oddałem krew i nie chciałem się już forsować. Dziś nie odpuściłem. Skatowałem brzuch. Skoro silny brzuch pozwala robić fajne wygibasy, to będę go katował dalej. Poza tym, ten dzień brzucha pozwala mi na regenerację ramion, barków, które dostają wycisk dzień wcześniej i dzień później. Powiem szczerze, że jestem ciekaw, jakie efekty będą za prawie 3 miesiące.
- 4 x super-seria: pompki francuskie na poręczach (10, 15, 18, 20 = 63) + wyprosty grzbietu na poręczach przodem (5, 8, 10, 12 = 35)
- 3 x super-seria: podciąganie kolan do brzucha wisząc na drążku (15, 16, 16 = 47) + wyrzuty nóg nad poręcze (10, 8, 7 = 25)
- 3 x podciąganie się na poręczach do góry nogami (10, 12, 10 = 32) + skłony tułowia na skos z nogami na drabince (8, 10, 12 = 30)
- 4 x przyciągnie kolan do brzucha z wykorzystaniem taśm trx (15, 16, 17, 18 = 66) + wychylenie grzbietu na poręczach tyłem (10, 11, 12, 13 = 46)

13.08.2017 r.
To nie jest trening na technikę. To jest trening na wyniszczenie, na psychikę. Nie da się inaczej tego nazwać, gdy po dwóch z ośmiu ćwiczeń brakuje siły. Gdy każde następne ćwiczenie to walka z samym sobą, że jednak dam radę. A może po prostu jestem słaby? W takim razie mam okazję, by to poprawić. Wszystko się okaże pod koniec października. To będzie chwila prawdy :) Na razie jednak chwila oddechu od tych treningów.
PS. Trening był wczoraj. Dziś już nowy dzień, nowy tydzień.
- 4 x super-seria: podciąganie się na drążku szeroko za kark (12, 13, 10, 9 = 44) + pompki na drążku (10, 11, 10, 12 = 43)
- 3 x super-seria: podciąganie się na drążku podchwytem na szerokość ramion (10, 11, 10 = 31) + wskakiwanie na drabinkę z trzymaniem (18, 18, 24 = 60)
- 4 x super-seria: podciąganie się na drążku nachwytem na szerokość ramion (9, 9, 7, 8 = 33) + „wyciąganie się” z wykorzystaniem taśm trx (9, 10, 11, 12 = 42)
- 3 x super-seria: podciąganie się na drążku wzdłuż drążka (8, 10, 10 = 28) + pompki na triceps z wykorzystaniem taśm trx (11, 13, 15 = 39)

19.08.2017 r.
Wczasy wczasami, ale trening trzeba zrobić. A gówno prawda. Tak, poszedłem poćwiczyć na czymś, co się do tego nadaje, ale nie mam parcia na treningi. Odpoczynek jest fajny. Również od myślenia o kg., o cm… Poza tym najlepiej się ćwiczy na swoim sprzęcie poćwiczę serio, jak wrócę. Tu jedynie można się pobawić…

29.08.2017 r.
Ciekawe, czy one bardziej tęskniły za mną, czy ja za nimi? :) Forma trochę uciekła. Tak bywa, gdy się nie ćwiczy 2 tyg., wytapia się tłuszcz na słońcu, a w wodzie gubi kalorie walcząc z falami. :) Nawet nie wchodzę na wagę. Nie chcę jej widzieć :) I dobrze tak. Forma wróci szybciej, niż się wydaje, a wspomnienia świetnej zabawy zostaną na zawsze :)

Taki kolega przywitał mnie przy treningu na moich drążkach. W cichym porozumieniu uznaliśmy, że nie musimy wchodzić sobie w drogę
20170829_183952
Poza tym, powroty bywają trudne i bardzo trudne. Mój był okropny. Zastanawiałem się nawet, czy nie odpuścić. Ale jakby to wyglądało? Gadam o nie poddawaniu się, a sam rzucam ręcznik zresztą, mógłbym Was oszukać. Jednak siebie bym nie oszukał. Dokończyłem. Wyniki? Po takiej przerwie mniej istotne. Za to ja teraz czuję się doskonale. tego mi było trzeba na ten wieczór.
- 3 x super-seria: pompki na poręczach (15, 20, 16 = 51) + spięcia ramion na poręczach (12, 15, 15 = 42)
- 4 x super-seria: pompki odwrotne na poręczach (13, 15, 13, 15 = 56) + rozpiętka z wykorzystaniem taśm trx (10, 12, 12, 11 = 45)
- 3 x super-seria: pompki stojąc na rękach w oparciu o drabinkę (6, 6, 5 = 17) + pompki francuskie z nogami na drabince (12, 15, 13 = 40)
- 4 x super-seria: pompki z nogami na drabince (15, 20, 30, 26 = 91) + wiszenie na drążku (49 s., 45 s., 40 s., 42 s. = 3 min. 06 s.)
20170829_200144_HDR

31.08.2017 r.
Czy jest coś ważniejszego od treningu? Cała masa rzeczy np. taka pogoda w urlopie to zaproszenie na wypad nad jezioro z dziećmi trening poczeka, a urlop i słońce uciekają.